Zobacz nowe serwisy Kulturalnej Polski!
Streszczenia, opracowania lektur

KSIĘGA TRZECIA - ROZDZIAŁ SIÓDMY

Ignacy Krasicki


Rzuciłem się na łóżko pełen żalu, płacząc rzewnie. Wtem kapitan okrętu wszedł do mnie, a widząc niezmiernie strapionego, cieszyć począł dodając, iż Gwilhelm, bojąc się zbytniego rozrzewnienia, był przyczyną nagłego wyjazdu bez wiadomości mojej; oddał mi za tym list od niego takowy:

Bracie! Oszczędzam sobie rozrzewnienia, a tobie żalu. Według wszelkiego podobieństwa już się więcej nie obaczemy. Czyniłbym ci krzywdę, żebym cię prosił o statek w przyjaźni; a żem jest twoim przyjacielem, wiesz. Życzę ci wszelkiego dobra. Na pamiątkę zachowania naszego przyjm, co ci ofiaruję.

Bądź zdrów.

Gwilhelm.

Gdym ten list, nie bez wylania łez, przyczytał, oznajmił mi margrabia De Vennes (tak się zwał ów kapitan okrę towy), iż cokolwiek z sprzętów w pokoju moim znajdę, wszystko to dla mojej wygody i zabawy przez Gwilhelma opatrzone i mnie darowane jest. Nie mogłem słowa przemówić, takie było naówczas we mnie uczucie żalu, podziwienia i wdzięczności...

Cokolwiek do wygody i zabawy służyć mogło, znalazłem to wszystko, według opowiedzenia margrabi, dostatkiem. Pokazał skutkiem prosty ów z powierzchowności kwakr, iż się znał doskonale na tym wszystkim, co najwytworniejszy przemysł imaginować sobie może. Garderoba moja była wyborna, bielizny najprzedniejszej wielki dostatek - kredens roboty prosteJ, ale gustownej. Nawet w biurku, w skrzyneczkach, nie było takowej szufladki, żeby nie zawierała w sobie jakowej osobliwości. Oprócz tego w szufladzie jednej znalazłem w pakiecikach porządnie ułożonych kilka tysięcy czerwonych złotych. Nie zapomniał podróżnej biblioteki: ta nie mnogością, ale wyborem wielce była szacowna.

Bałem się, ażeby tak wspaniała darowizna nie była okazją przykrości jakowej Gwilhelmowi, ale mnie upewnił kapitan, wiadomy sytuacji jego, iż Gwilhelm był jeden z najbogatszych kupców Pensylwanii; jego dostatki były niezmierne. Wielu już on podupadłych wydźwignął z ostatniej toni. Znajdował zaś w dobrym rządzie i przystojnej oszczędności źródło niewyczerpane dobrze czynienia.

Charakter Francuzów jest towarzyski: pierwszy wstęp margrabiego oszczędził mi nudność oświadczeń i ceremonii towarzyszących zwyczajnie poznaniu. Był to człowiek młody, nie mający jeszcze lat trzydziestu; postać jego była kształtna, ułożenie miłe, twarz piękna; cała powierzchowność oznaczała człowieka dobrze urodzonego, grzecznego i znającego świat. Rześkość i dość obfita wymowa stawiała mi go w oczach takim, jakich sobie zwyczajnie Francuzów figurujemy - grzecznego trzpiota, całe natężenie umysłu obracającego na fraszki, gardzącego istotnymi sentymentami przyjaźni lub kochania, wyśmiewającego wszystko, wszystkich i wszędzie, napełnionego prewencją dumy narodowej, zapatrującego się z wzgardą na to wszystko, co za Renem, za morzem lub Górami Pirenejskimi, statecznego w samym tylko dziwactwie, posłusznego samej tylko modzie, kochającego samego siebie.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 - 


Drukuj  Wersja do druku     Wylij  Wyślij znajomemu


Komentarze
artykuł / utwór: KSIĘGA TRZECIA - ROZDZIAŁ SIÓDMY




Dodaj komentarz


Imię:
E-mail:
Tytuł:
Komentarz:
 






Menu:

Cytaty, sentencje

Linki:
Krzysztof Kamil Baczyński
Adam Asnyk
Adam Mickiewicz
Miłosierdzie gminy
Panny z Wilka
Pieśń o Rolandzie



   





.:: top ::.
Copyright krasicki.kulturalna.com
Wydawca: Olsztyńskie Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - Kulturalna Polska
współpracaautorzykontakt