Zobacz nowe serwisy Kulturalnej Polski!
Streszczenia, opracowania lektur

KSIĘGA TRZECIA - ROZDZIAŁ CZWARTY

Ignacy Krasicki


Zwyczajny to jest sposób mówienia, iż imaginacja nasza zbyt się daleko zapędza i powiększa rzecz, której się bojemy. Gdym wszedł pierwszy raz w podziemne Potoza pieczary, poznałem, iż ta powszechna maksyma może mieć swoje ekscepcje. Okropność miejsca, stan nędzny i gorszy od bydlęcego pracujących niewolników, dzika srogość doglądających - wszystkie te złączone okoliczności czynią te miejsce zbiorem tego wszystkiego, cokolwiek najnieszczęśliwszym człowieka uczynić może. Lubo przygotowany do cierpliwości, uczułem przecie powszechną w sobie rewolucją, gdy mnie w ten grób żywego wpychano.

Trzeba się było, choć poniewolnie, jąć do roboty. Czerstwy jeszcze, bo młody, zacząłem te pracowite rzemiosło. Starałem się ile możności wykonywać to wszystko, co mi rozkazowano; nie byłem, jednak tak szczęśliwym, żebym powolnością mógł zmiękczyć stalowe serce urzędnika, który nas doglądał. Głos lego przeraźliwy powtarzały echa podziemnych lochów; ten zaś głos fatalny był poprzednikiem chłosty, winnym i niewinnym zarówno udzielanej.

Gdyby ci, którym złoto zdaje się być najpotrzebniejszym do życia żywiołem, ci, którzy na to wszystkie siły wywnętrzają, żeby hak najwięcej kruszcu tego zgromadzić, gdyby ci, mówię, za każdym na upodobany ten kruszec wejźrzeniem chcieli pomyśleć, wielu łzami przy wydobyciu swoim oblany jest, uśmierzyliby chciwość swoją, oszczędziliby miliony nieszczęśliwych ludzi, którzy stają się ofiarą ich łakomstwa.

Zagrzebany w tych pieczarach, przypomniałem sobie nieraz, jak niesłusznie gniewałem się na Nipuanów, gdy nasze europejskie narody i mnie samego dzikim zwali. Nie wiedzieli ci dobrzy ludzie i połowy przyczyn, dla których ten tytuł nam się sprawiedliwie należy. Ze złoto nie przynosi szczęścia - przykład z Nipuanów; że złoto, dogadzając zbytkom małej części obywatelów, za jednego szczęśliwego dziesięciu nędznych czyni, to probuje świat

Nie mogąc się z nikim rozmówić starałem się nauczyć języka hiszpańskiego, dość łatwego tym, którzy po włosku mówią. Jakoż wkrótce tyle umiałem, ile potrzeba było da potocznego dyskursu.

Między wielu, którzy odwiedzali pieczary nasze, postrzegłem raz sędziwego Amerykanina. Ten, jakem się potem dowiedział, niedaleko Potozu mając swoją własną osadę i handlem się bawiąc ,odwiedzał niekiedy pracujących niewolników, cieszył łagodnymi słowy, słabych opatrywał w ich nieuchronnych potrzebach, od wszystkich przeto miany był za powszechnego ojca. Sami nawet dozorcy szanowali go.

Przechodząc raz około mnie ów Amerykanin, a widząc nad zamiar znędznionego, dał mi kilka sztuk tamtejszej drobnej monety. Przyjąłem z wdzięcznością, a zdziwiony takowym procederem dzikiego człowieka (był bowiem z liczby narodów Hiszpanom nie podległych), starałem się poznać go lepiej i gdy drugi raz przyszedł i mnie jałmużną opatrzył, rzekłem:

strona:   - 1 -  - 2 - 


Drukuj  Wersja do druku     Wylij  Wyślij znajomemu


Komentarze
artykuł / utwór: KSIĘGA TRZECIA - ROZDZIAŁ CZWARTY




Dodaj komentarz


Imię:
E-mail:
Tytuł:
Komentarz:
 






Menu:

Cytaty, sentencje

Linki:
Krzysztof Kamil Baczyński
Adam Asnyk
Adam Mickiewicz
Miłosierdzie gminy
Panny z Wilka
Pieśń o Rolandzie



   





.:: top ::.
Copyright krasicki.kulturalna.com
Wydawca: Olsztyńskie Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - Kulturalna Polska
współpracaautorzykontakt