Zobacz nowe serwisy Kulturalnej Polski!
Streszczenia, opracowania lektur

KSIĘGA DRUGA - ROZDZIAŁ TRZYNASTY

Ignacy Krasicki


Poranku jednego, gdyśmy się wybrali na polową robotę, Zaszedł nam drogę jeden z mieszkańców a położywszy rękę na piersiach, rzekł:

- Ojcze! mam skargę przeciw sąsiadowi... Xaoo przerywając dalszą jego mowę pytał:

- Jestże twój sąsiad przestrzeżony od ciebie, że się myślisz skarżyć ?

Odpowiedział: - Jest...

Rzekł zatem Xaoo - Zawołaj go !

Poszedł ów i po małej chwili stanął oskarżony z oskarżającym. Oskarżający tak mówił:

- Już temu drugie żniwo, jak mi nie przyszło być w zakącie mojego lasku. Ten lasek i rolę moją oddziela strumień od osady tego dobrego sąsiada. Na dniu wczorajszym ułożyłem sobie iść w tamtą stronę lasku dla upatrzenia drzewa na sochę nową. Gdy tam zaszedłem, znalazłem przerwaną grobelkę moją przez niedawną powódź, i tą przerwą strumień się odwrócił od dawnego koryta, zakrążył róg mojego lasku tak dalece, żem obaczył sztukę gruntu i toż samo drzewo, po którem przyszedł, na drugiej stronie strumyka. Przebywszy więc wodę gdym zadął odkopywać i podważać drzewo dla zwalenia go na ziemię, postrzegł to miły sąsiad, zbierający naówczas siano z łąki swojej, i nadszedłszy rzekł: "Prawy sąsiedzie. Naszliście moją własność; użyczyłbym jej wam z ochotą, ale jej całości dla dzieci moich przestrzegać powinienem. Wiecie, że ta rzeczka nas rozgranicza, nie możecie więc niczego z tej strony używać bez naszego zezwolenia." Rzekłem mu na to, iż też same racje są i na moją stronę dla strzeżenia i dochodzenia w plemienia mojego... "Miara twojej i mojej własności równa jest, a to, co ci strumyk zwróceniem biegu przydał, nie nadaje ci prawa do mojego gruntu..." Odpowiedział na to, że przypadek ten stał się interesem nie tylko nas w szczególności, ale całej osady; nie mamy więc mocy rozsądzać go, ale potrzeba, żebyśmy się udali do starszych; a tymczasem póki takowe rozsądzenie nie nastąpi, należy, żebyśmy obydwa gruntu tego nie używali... Zezwoliłem na to, jako rzecz słuszną, i dla rozprawy należytej i urzędowej udałem się do ciebie, jako starszego...

Xaoo wszystkiego cierpliwie wysłuchawszy spytał się obżałowanego, jeżeli obżałujący wszystko, jak należało w tej mierze, opowiedział. Rzekł, że nic nie opuścił. Wtem do obudwu rzecze:

- Jutro wezwę starszych naszej osady, którzy tę spraw roztrząsną i wraz ze mną decydować będą; wy się stawcie porankiem na pagórku sądowym.

Poszli oni, myśmy się zostali w polu.

Dziwiłem się rozważając sobie, że ten, który się uskarżał, nie tylko z skromnością rzec swoją opowiadał, ale też o swoim przeciwniku mówił z niejaką przychylnością i uszanowaniem, nazywając go sąsiadem dobrym, miłym, prawym etc. Dobroć tak wielka przywiodła mi na pamięć indukty nasze, pełne zwyczajnie uszczypliwych ucinków i obmowy. I to mi podziwienie przyniosło, że indukta sprawy była tylko z jednej strony, zamiast żwawej repliki po naszemu. Pozwany wysłuchawszy pozywającego przestał na prawdzie rzetelnego opisu, a sędzia na jednostajnej informacji.

strona:   - 1 -  - 2 - 


Drukuj  Wersja do druku     Wylij  Wyślij znajomemu


Komentarze
artykuł / utwór: KSIĘGA DRUGA - ROZDZIAŁ TRZYNASTY




Dodaj komentarz


Imię:
E-mail:
Tytuł:
Komentarz:
 






Menu:

Cytaty, sentencje

Linki:
Krzysztof Kamil Baczyński
Adam Asnyk
Adam Mickiewicz
Miłosierdzie gminy
Panny z Wilka
Pieśń o Rolandzie



   





.:: top ::.
Copyright krasicki.kulturalna.com
Wydawca: Olsztyńskie Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - Kulturalna Polska
współpracaautorzykontakt