Zobacz nowe serwisy Kulturalnej Polski!
Streszczenia, opracowania lektur

KSIĘGA PIERWSZA - ROZDZIAŁ SIÓDMY

Ignacy Krasicki


Prędzej, niżelim się spodziewał ani sobie życzył, odebrała matka moja wiadomość o mojej awanturze; i list; którym w dni kilka odebrał, chociaż me był według tonu wielkiego świata, dał mi jednak do wyrozumienia, iż akcje moje nie miały aprobacji. Bojąc się złego w domu przyjęcia rozpisałem listy do różnych przyjaciół i krewnych, aby ile możności usprawiedliwiali przed matką i winem letkość procederu mojego, pochodzącą bardziej z niewiadomości niż z złego charakteru. Więcej mi dopomogła miłość wrodzona niż cudze remonstracje, osobliwie gdym sam list napisał przyznając błąd i zupełną odmianę życia obiecując. Respons był pomyślny. Może pretekst obaczenia jedynaka najwięcej dopomógł; poznałem to doświadczeniem; gdy albowiem po pierwszym, niby zimnym przywitaniu wzięła mnie matka na stronę i tam przygotowaną perorę z przyzwoitą powagą zacząć chciała, szły słowa oporem; a gdym jej padł do nóg, płacz ją wydał. Jam, rozrzewniony, pomógł jej płakać i na tym się skończyło, iż rozeszliśmy wcale inaczej, niżeśmy się oboje spodziewali: ona z większym niż przedtem jeszcze do mnie przywiązaniem, ja z szczerą chęcią poprawy, nauczony doświadczeniem, iż nie masz takowej w dzieciach zdrożności, której by miłość rodziców nie mogła przezwyciężyć.

Osiadłem więc na nowo w domu i czyli żarliwość świeżego nawrócenia, czyli pamięć wstydliwej dla mnie awantury, czy widok przykładnej matki takiego był cudu przyczyną, iż przez cały miesiąc wiodłem życie przykładne i nieposzlakowane. Zabrał Damon romanse; żeby zaś były zabawne albo pożyteczne księgi w języku polskim, nawet żeby być mogły, nie wierzyłem temu mając w świeżej pamięci dyskursa jegomości pana Damona, iż w samym tylko francuskim języku wszystkie umiejętności osiadły. Wszedłzy raz do apteczki, gdziem według starodawnego zwyczaju co dzień przed obiadem, a czasem i dwa razy chodził, gdym po wódce pierniczków cukrowych szukał, znalazłem w kącie historią o Aleksandrze Wielkim. Zadziwiony, że się mogła w języku polskim znaleźć insza jaka księga oprócz nabożnych, wziąłem ją i zaniósł do stancji z mocnym przedsięwzięciem, że ją będę czytał; jakoż tegoż samego dnia przeczytałem pół karty.

Dziwiły mnie niesłychane awantury, gdy się w morze spuszczał i na wózku gryfami zaprzężonym bujał po powietrzu; przecież przyznać się muszę, iż srogi gwałt czynić obie musiałem, żeby zaczętego dzieła dokończyć. Jużem był doszedł rozdziału dwudziestego, a przeto znajdowałem się na połowie heroicznej pracy mojej, gdy wszedłszy do mnie pewien często goszczący w domu naszym zakonnik a wziąwszy mi z rąk książkę, skoro kilka periodów przeczytał, zgromił mnie straszliwie, iżem śmiał czytać książkę pogańską i framasońską. Przestraszony takimi słowy, odniosłem księgę do apteczki, a matka, informowana o jej złości, kazała ją spalić.

strona:   - 1 -  - 2 - 


Drukuj  Wersja do druku     Wylij  Wyślij znajomemu


Komentarze
artykuł / utwór: KSIĘGA PIERWSZA - ROZDZIAŁ SIÓDMY




Dodaj komentarz


Imię:
E-mail:
Tytuł:
Komentarz:
 






Menu:

Cytaty, sentencje

Linki:
Krzysztof Kamil Baczyński
Adam Asnyk
Adam Mickiewicz
Miłosierdzie gminy
Panny z Wilka
Pieśń o Rolandzie



   





.:: top ::.
Copyright krasicki.kulturalna.com
Wydawca: Olsztyńskie Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - Kulturalna Polska
współpracaautorzykontakt